Piercing

W sklepach erotycznych znaleźć można bez trudu całą gamę akcesoriów wykonanych ze stali. Już od pierwszego spojrzenia oko cieszą wypolerowane, stalowe cockringi, plugi, obciążniki jaj, klatki na fiuta, a także wszelkiej maści sondy, a także inne akcesoria przydające się podczas elektrostymulacji. Jest jednak jeszcze coś...

…w zasadzie taki mały sekret...

W przeciwieństwie do tatuażu, piercing intymny nie jest raczej eksponowany. Stanowi jakby sekret, który staje się niespodzianką, zwłaszcza podczas spotkań w publicznej toalecie, albo czeluściach darkroomu. Wchodzisz w ciemność, za pasek twoich spodni wędruje czyjaś ręka, chwyta za jądra, później za członek i... atmosfera staje się jeszcze bardziej gorąca. Człowiek, który nie kryje jakiejś tajemnicy nie bywa interesujący, a piercing kutasa nie kojarzy się błękitną krwią, lecz z ognistą.

Piercing

Książę i jego rumak? To ściema!

Tematyka piercingu intymnego narodziła się w latach 70. XX wieku i stała się znana poza środowiskiem gejowskim, gdy kolczyki Prince Albert zostały spopularyzowane przez Jima Warda. Do Warda dołączyli Doug Malloy, który opublikował broszurę zawierającej fikcyjne historie związane z piercingiem narządów płciowych. Opowieści te szybko stały się skwapliwie przekazywaną legendą, głoszącą, że przed ślubem z brytyjską królową Wiktorią, książę Albert nakazał wstawić metalowe kółeczko w swój członek, aby za pomocą łańcuszka łatwiej umiejscawiać monarsze genitalia w ciasnych spodniach.

Zabawa dla hardcorów?

Piercing członka, czy genitaliów od dawna funkcjonuje jako pewnego rodzaju moda erotyczna wiążącą się ściśle z tematem fetyszyzmu. Choćby ostatnie wyniki ankiety przeprowadzonej w facebookowej grupie Multi Fetish Poland, plasują piercing na 11. pozycji, przed takim fetyszem jak medical, skórzanymi rękawiczkami, czy mumifikacją. I jakkolwiek może być to piękne i pełne doznań zjawisko, nie sposób nie podnieść kwestii medycznego ryzyka.

Choć istnieją osoby, które „kują” się same (stosując maść miejscowo znieczulającą „Emla”), podejmując decyzję w temacie wykonania piercingu intymnego naprawdę warto powierzyć swoje „klejnoty” osobom – tzw. „piercerom” - które się znają na sztuce body-piercingu. Wykonując zabieg w zaufanym studio unikamy ryzyka zarażenia się gronkowcem lub wirusem zapalenia wątroby typu C, wirusem zapalenia wątroby typu B, czy wirusem HIV. Samo przekłuwanie członka trwa z reguły około dwóch minut (przy czym samo przekłucie skóry – kilka sekund). Piercing intymny wykonuje się z użyciem wysterylizowanych w autoklawie specjalnych szczypiec do podtrzymywania fałd skórnych, oraz igły wenflonowej, bądź specjalnej igły iniekcyjnej. Kiedy piercer ustali z klientem, które dokładnie miejsce ma zostać przekłute, chwyta je szczypcami, po czym przebija je igłą, w którą (lub w jej plastikową obwódkę w przypadku użycia wenflonu) po przebiciu wkłada bezpośrednio kolczyk. Czas gojenia rany po przekłuciu penisa – w zależności od rodzaju piercingu) może trwać od 4 tygodni nawet do roku! Świeże przekłucie może powodować krwawienie, obrzęk i stan zapalny, choć niektórzy nowi posiadacze kolczyka w członku chwalą się, że masturbowali się już po kilku dniach od przekłucia. Twierdzą przy tym, że były to niezapomniane wrażenia.

Piercing

Mania wielkości

Choć podczas pierwszego przekłucia zwykle zakładany jest kolczyk o grubości pręta 1.2 – 1.6mm, prawdziwe wrażenie robią pręty o dużo większej grubości. W zakresie biżuterii stosuje się standaryzowany system rozmiarów oznaczanych skrótem g (z angielskiego „gauge”). Kolczyki Prince Albert w zakresie grubości pręta są zazwyczaj wykonywane w rozmiarze 10g lub 8g. Są one często, stopniowo zwiększane od najmniejszego, aż do rozmiaru 0000g (11,684 mm). Nawet niekoniecznie istnieje potrzeba pomocy ciału w zakresie zmiany wielkości kolczyka, bo z czasem występuje efekt „samorozciągania” tkanek, przez co wkładanie biżuterii o jeden rozmiar większej od poprzedniej jest łatwiejsze i prawie bezbolesne.

Podczas gdy większość osób noszących PA uważa, że są wygodne w noszeniu i rzadko je usuwa, nawet podczas seksu, inni wspominają, że biżuteria w rozmiarze większym niż 2g jest ciężka, a przez to jej noszenie nie jest komfortowe. Standardowe, męskie przekłucie intymne nazywa się Prince Albert (PA) i cieszy się dużym powodzeniem ponieważ sam zabieg nie jest zbyt trudny do wykonania i rzadko powoduje komplikacje. Podczas wykonywania zabiegu przekłuwane jest ciało i moczowód na krawędzi żołędzi. No i jest jeden minus – sikanie dwoma strumieniami, choć niektórzy twierdzą, że nie mają z tym tematem najmniejszych problemów:

- Mam cztery kolce - jeden z nich jest PA - 5mm i sikam na stojąco... - pisze Bdsmtorture na forum Sadomanii.

- Zastanawiam się jaki ma być następny... Mam już Prince Alberta, Frenum i dwa Scrotale... - Założenie PA jest praktycznie bezbolesne – pisze z kolei Ferguson w komentarzu na blogu Refform.

- W tym miejscu kutas jest bardzo słabo unerwiony bólowo. Co najwyżej będzie lekko przez chwilę szczypać lub poczujesz lekkie ukłucie i po sprawie. To miejsce ma też tendencję do bardzo szybkiego gojenia, więc po 2 dniach nie będzie prawdopodobnie śladu po przekłuciu :)

Frenum to inaczej przekłucie wędzidełka napletkowego. Podczas zabiegu przekłuwana jest w poprzek skóra tuż pod wędzidełkiem. Ponieważ w tym przypadku zabieg jest powierzchowny i wiąże się z nim stosunkowo niewielki ból, wybierają go zazwyczaj osoby rozpoczynające swoją przygodę z piercingiem intymnych części ciała.

Dość dość ryzykownym i obarczonym bardzo długim procesem gojenia piercingiem jest Ampallang, w którym żołądź przekłuwa się w poprzek (piercer przekłuwa jednocześnie moczowód albo wprowadza kolczyk tuż nad nim).

Apadravya to pionowa odmiana Ampallangu (przekłuwanie żołędzi od góry do dołu). Co ciekawe, tradycja tego rodzaju kolczykowania liczy 2000 lat, a wzmianki o nim można znaleźć m.in. w Kamasutrze. Inne rodzaje piercingu męskich miejsc intymnych odnaleźć można w sieci internetowej.

A jeśli ktoś kocha metal?

Babcie mawiają, że we wszystkim należy zachować umiar. Stwierdzenie to dotyczy również piercingu, ale... pamiętać należy, że w przeciwieństwie do tatuażu (którego nie da się zmyć), zwykle kolczyk można wyciągnąć z każdego miejsca, w którym się znajduje. W niektórych sytuacjach staje się to koniecznością, bo w przypadku naprawdę dużych rozmiarów piercingowego pręta, podczas seksu oralnego może dochodzić do uszkodzenia szkliwa, czy ukruszenia zębów partnera.

Z jednym, wybranym przekłuciem intymnym da się żyć (bo pała pręży się jak głupia, jakby chciała na okrągło ruchać wszystko, co się rusza), prawdziwa jazda zaczyna się wówczas, kiedy do zabaw w sypialni włączymy metalowe akcesoria z seks shopu. Szczególnie Prince Albert w formie podkowy i kółka adaptuje się znakomicie do wszelkiego rodzaju podwiązywania (znakomite urozmaicenie zabawy z zakolczykowanymi niewolnikami). Karabińczykiem można łączyć go ze sznurami, czy łańcuchami, a te choćby z łańcuchami klamerek na sutki. Jeśli ktoś lubi zabawy electro i posiada metalowy cockring, może Prince Alberta, czy inne przekłucie wykorzystać w sesji elektrostymulacji. Wystarczy jedną elektrodę podłączyć do kolczyka, a drugą do ringu – zamykając w ten sposób obwód. Można również jedną elektrodę podłączyć do PA, a drugą do metalowego pluga znajdującego się w tyłku.

Na rynku dostępne są również „Prince's wands” (Różdżki księcia). Przedmiot składa się z pustej rurki (z gwintowaną kulką na końcu), którą umieszcza się w cewce moczowej. Trzpień jest wkładany przez otwór przekłucia PA i wkręcany w gwintowany otwór z boku rurki, dzięki czemu całość stabilnie trzyma się na swoim miejscu. Gwintowaną część z kulką na końcu można usunąć, tak że posiadacz może oddawać mocz przez rurkę bez konieczności zdejmowania biżuterii.

Piercing. Tylko „tam”?

Przekłuwanie ciała to tradycja wywodząca się ze starożytności, bo już choćby rzymscy centurionowie nosili kolczyki w sutkach, co w ówczesnych czasach było symbolem honoru i braterstwa. Później, w XIV wieku, przekłuwanie sutków spopularyzowały z kolei kobiety, eksponując piersi podczas noszenia ubrań z głębokim dekoltem. Powracając na moment w XVIII wieku, piercing powrócił triumfalnie w latach 70. XX wieku i od tego czasu moda na przekłuwanie ciała trwa w najlepsze – od „niewinnych” przekłuć płatków usznych, poprzez kolczyki w brwi, w nosie, języku, aż do bardziej skomplikowanych przekłuć intymnych.

Od jakiegoś czasu, szczególnie u mężczyzn, nowym typem piercingu stały się wkładane do uszu „tunele” – swoisty rodzaj kolczyków, które tworzą w płatku ucha okrągły otwór. Tworzenie tuneli może odbywać się na dwa sposoby: poprzez stopniowe rozciąganie przebitej skóry, lub poprzez wycięcie fragmentu skóry ucha w celu włożenia okrągłego kolczyka. Męskie tunele są nowością, jednak – niezaprzeczalnie - mogą się podobać.

O czym należy pamiętać?

Jakkolwiek temat przekłuć intymnych jest tematem szerokim, a niniejszy artykuł nie wyczerpuje go dużym stopniu, istnieje kilka mitów i faktów, które należy znać, decydując się na tego typu ozdobę. Przede wszystkim o piercing należy dbać. Higiena osobista to podstawa, ale należy pamiętać, że w mikro szczelinach korespondujących z gwintem kulek nakręcanych na pręt kolczyka, mogą gromadzić się niewidoczne (na pierwszy rzut oka) resztki spermy i inne zanieczyszczenia. Jeśli ktoś nosi PA na stałe, warto co jakiś czas zdjąć ozdobę i dokładnie ją wyczyścić. Wiele osób pyta, czy poprzez przekłucia intymne może się zdarzyć, że zostaną wzbudzone bramki na lotnisku. Zdania w tej kwestii są podzielone. Tak więc, dla pewności, że kontrola odbędzie się bez przeszkód, dobrym pomysłem jest zdjęcie kolczyka i umieszczenie go w bagażu podręcznym na czas przelotu. Jeśli planujesz założenie PA w formie podkowy, bądź kółka, przemyśl dokładnie kwestie średnicy kolczyka. Zbyt duża rozciągać będzie napletek, powodując dyskomfort.

fot. xtube.com, Cazzo Film